Witajcie po przerwie. Mam najgorętszy okres w projekcie za sobą więc teraz nadszedł czas na odpoczynek i pisania bloga , again :)

Nie było mnie wśród żywych przez około 2 miesiące, podczas których musiałem zmagać się z projektem. Podczas tego okresu miałem okazję zaobserwować na sobie ciekawe zjawisko.

Im więcej pracy tym lepiej wpływa na moją motywację (to wiedziałem), ale tylko do pewnego momentu, gdy fizycznie mój organizm przestaje wyrabiać (tego nie wiedziałem). Obciążony przez dłuższy czas wielogodzinną pracą zmieniłem się w takie zombie, które przepracowało 8h (12), które musiało przepracować, po czym udawało się na fotel / kanapę i udawało Ferdka Kiepskiego leżąc z browarem przed telewizorem.

Zostawiłem bloga w świętym spokoju, olałem jakiekolwiek czytanie artykułów czy oglądanie prezentacji, nie powstał żaden spike, nie spotykałem się z ludźmi. Jak na początku napisałem: umarłem. Jedyne co mogłem zrobić, a wymagało ode mnie więcej niż poruszania palcem po pilocie, to czytanie książek, ale nie związanych z pracą.

Opiszę kiedyś ten przypadek dokładniej i opatentuję jako lek na pracoholizm, może nobla nawet dadzą :) Moje wiekopomne dzieło zwać się będzie "Leczenie pracoholizmu pracą"

Teraz mając najgorętsze deadliny za sobą i pewną stabilizację w życiu wracam do codziennej rutyny. Zaczynam wychodzić do ludzi, chodzić do kina, spacerować, ćwiczyć, uczyć się, no i oczywiście pracować po pracy :P

Odbiegając od technicznych tematów zastanowiłem się co mnie zawsze motywowało do pracy (po pracy, tj do czegoś za co nikt mi nie płaci a związane jest bezpośrednio z zawodem). Proces wychodzenia z stagnacji nie był prosty, powstawała w tym czasie pierwsza wersja tego wpisu. No i o to ją macie, po ponad 2 tygodniach ^^ No ale w tym czasie doszedłem do pewnych wniosków więc teraz mogę się z wami tym podzielić.

  • Spotkania JUGowe
  • Prezentacje, książki i screencasty
  • Dyskusje z innymi osobami z branży
  • Testowanie nowych technologii

Skrócić to można do obcowania z mądrzejszymi ode mnie (jako, że na konferencje, wykłady, prelekcje, do pisania książek, przeważnie głupich nie biorą). Niestety Trójmiejska java user grupa, ostatnio nie jest najaktywniejsza. Opuściłem na dodatek ostatnią prezentację Łukasza Kuczery "Clean code - Scala". Innych wydarzeń w rejonie przeważnie brak. InfoQ ma ograniczone zasoby tego co można obejrzeć, a parleys płatny jest. Niestety, jakoś tak dziwnie świat jest ułożony, nie ma co tydzień konferencji gdzie pojawiałaby się na dodatek prezentacja zmieniająca całkowicie pogląd świata na programowanie / zarządzanie projektem.

Z większych wydarzeń to wybieram się na konferencję 33rd Degree, ale ona dopiero w kwietniu jest. Niemniej jednak mam nadzieję, że kilka osób tam spotkam :)

Kolejne źródło do zachęty by wziąć się do roboty to książki. Obecnie na tapecie mam Growing Object-Oriented Software, Guided By Tests. Niestety zabierając się do niej nie przewidziałem ilości pracy jaka mnie czeka i własnego zniechęcenia do świata. Książka dobra, ale teraz ciężko mi do niej wrócić.

Na szczęście, jak dobrze poszukać to zawsze się coś znajdzie do obejrzenia. A jak nie to pogoda coraz ładniejsza, można iść gidześ gdzie komputera nie ma, dziewczynę na spacer zabrać, później coś zjeść i z znajomymi na kręglach skończyć. Po jakimś czasie człowiek z przyjemnością siądzie przed kompem i natchnienie samo się znajdzie.

Do następnego